BARBADOS – 5 PLAŻ KTÓRE MUSISZ ZOBACZYĆ

Będąc na Barbadosie, nie sposób nie być na plaży. Ta wyspa to jeden wielki folder biura podróży. Nie będę odkrywcza, jak stwierdzę, że karaibskie plaże należą do najpiękniejszych na świecie, a Barbados jest w mojej subiektywnej czołówce.

Jest ich mnóstwo i co jedna to piękniejsza, ale dziś opiszę moje TOP 5. Jeśli śledzicie mnie na Instagramie to część z nich na pewno już widzieliście.

Go where the wi-fi is weak and the rum is strong 

Crane Beach

Zacznijmy od tej, która zachwyciła nas najbardziej – Crane Beach, bo o niej mowa to nasz prawie ideał. Mimo, że plaża nie jest bezludna, a w okolicy znajduje się luksusowy hotel, to mimo wszystko zachwyciła nas na tyle, że spędziliśmy tam cały dzień. Kiedy wyobrażałam sobie jak może wyglądać najpiękniejszy, najbardziej turkusowy kolor morza, to właśnie wyglądałby on tak jak na Crane Beach (no i ewentualnie na Cayo Santa Maria na Kubie, ale o tym kiedy indziej).

Uwaga na fale. Są tu bardzo potężne prądy oceaniczne, które są tak silne, że przewracają człowieka już kilka kroków od brzegu. Nie ma żartów, w ciągu chwili ocean zabrał naszą maskę do pływania i okulary przeciwsłoneczne.

Spokojnie na plażę można dostać się lokalnym transportem publicznym. Autobus jadący w kierunku SAM LORDS CASTLE zabierze was tam gdzie trzeba. Wystarczy poprosić kierowcę, żeby wysadził was przy Crane Beach, a stamtąd już parę kroków dzieli was od raju na ziemi.

 

 

Hoteltown Beach

Plaże w okolicy Hoteltown są absolutnie cudowne, co jedna to piękniejsza. Jedne w okolicy luksusowych hoteli, inne zwykłe bezludne, a jeszcze inne prywatne, zamknięte. Wszystkie przepiękne, czyste, nieskażone masową turystyką. Klimat, jaki tam panuje jest typowo karaibski – czas płynie wolno, bezstresowo…pełen relaks. Mimo że ta część wyspy uchodzi za dość luksusową to nadal jest tu sielsko.

Spokojnie można się tu również dostać transportem publicznym. Wsiadamy w autobus w kierunku SPEIGHTSTOWN i wysiadamy w wybranym przez siebie miejscu na trasie.

Sugeruję wysiąść w okolicach Gibbs Beach i udać się na długi spacer plażą w kierunku Bridgetown. Idę o zakład, że będziesz zachwycony każdą kolejną plażą po drodze.

 

 

Foul Bay

To jest ten rodzaj widoków, które zapierają dech w piersiach. Wiem, brzmi trochę oklepanie, ale tak naprawdę jest. Gdy plaża wyłoniła się zza palmowych drzew wiedziałam, że to jest to. Spojrzałam w prawo, spojrzałam w lewo i nie zobaczyłam zupełnie nikogo, żywej duszy. Tak pozostało do końca dnia. Totalny odlot, prywatna plaża tylko dla nas, a do tego sceneria jak z bajki. To miejsce dla fanów spokoju, relaksu niezmąconego klimatem turystycznych kurortów.

Plaża jest rzut beretem od Crane Beach więc spokojnie można odwiedzić obie w ciągu jednego dnia.

 

 

Miami Beach

Prawie jak na Florydzie, a jednak prawie, jak wiemy, robi różnicę. To miejsce zdecydowanie jest ulubionym miejscem spotkań miejscowych. Można tu spotkać lokalsów biegających o poranku czy wypoczywających w cieniu drzew w ciągu dnia. Nie jest to klasyczna idylla jak poprzednie, ale mimo wszystko ma to coś. Jest mała, ma udogodnienia jak barek z przekąskami czy prysznice, ale mimo wszystko ma swój klimat, zapewne dlatego, że jest taka swojska.

Spokojnie można dotrzeć tu transportem publicznym. Wysiadamy w Oistins i idziemy spacerkiem w kierunku Miami Beach. Miejsce to może nie jest opisane tysiącem drogowskazów, ale jak zapytamy kogoś po drodze na pewno nas pokieruje, zwłaszcza że nie jest to jakoś przesadnie daleko od przystanku.

 

Bottom Bay

Na sam koniec perełka – Bottom Bay. To właśnie tę plażę można spotkać na różnych folderach pokazujących karaibski raj wakacyjny. To miejsce jest jak z filmu, i to takiego o piratach czy rozbitkach. Jak weszłam tam poczułam klimat à la wyspa skarbów. Nie wiem czumu tak jest, ale miejsce to ma w sobie cos absolutnie wyjątkowego.

Zachwyca, mimo tragicznej pogody, jaka nas tam zastała i siąpiącego deszczu. Trzeba to koniecznie zobaczyć na żywo, zwłaszcza że to kolejne miejsce bez jednego turysty. Spędziliśmy tam dłuższą chwilę i byliśmy tam absolutnie sami.

Kolejne miejsce, do którego dotrzemy transportem publicznym. Wsiadamy w autobus w kierunku SPEIGHTSTOWN i prosimy kierowcę, aby wysadził nas przy Bottom Bay. Zatrzymamy się po środku niczego, ale to nic, nasza wymarzona plaża będzie dokładnie na końcu drogi za gąszczem drzew palmowych.

 

 

No i jak wrażenia? Zachęceni do wyjazdu?

Chętnie dowiem się jakie są wasze ulubione plaże, nie tylko na Barbadosie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.